sobota, 25 maja 2013

Epizod XV

             ''Chcę do jedynego miejsca na ziemi,
           gdzie problemy przestają mieć znaczenie,
               do objęć, które akceptują me słabości,
              do nich pragnę, tylko do mej miłości."
                              ~Mezo & Kasia Wilk - Sacrum



Odepchnęłam go od siebie. Co on sobie myślał. Poleciał na szafę, która stała obok drzwi. Byłam na niego wściekła. Nie wiedziałam co mam robić. Z jednej strony chciałam do niego podejść i przytulić się, a z drugiej uderzyć go w twarz. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje bo byłam już po kilku głębszych, które wypiłam w barze.
-Wynoś się z tond. Co ty sobie w ogóle myślisz!!!-zaczęłam krzyczeć.
-Madzia...
-Nie mów do mnie Madzia. Wypieprzaj do tamtej blondyny. Pewnie na ciebie czeka.
-Magda posłuchaj mnie.
-Nie Piotrek, nie będę cię słuchać. Wyjdź bo zadzwonię na policje.
-To sobie dzwoń, ja stąd nie wyjdę dopóki ze mną nie porozmawiasz!
Złapałam go za kurtkę i wyprowadziłam za drzwi.
-Wypierdalaj z mojego życia. Nie jesteś mi potrzebny-kłamałam oczywiście. Potrzebowałam go jeszcze bardziej niż powietrza. Był dla mnie wszystkim, ale nie chciałam zrujnować mu kariery. Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Byłam zła na siebie. Po co ja to zrobiłam? Zaczęło mi szumieć w głowie. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Obudziłam się nad ranem. Zauważyłam, że położyłam się spać w ubraniu. Czułam straszny ból głowy. Kac, nieszczęsny kac. Poszłam pod prysznic, a następnie do kuchni żeby coś zjeść, jednak nie mogłam nić przełknąć. Stwierdziłam, że wyjdę się przewietrzyć, to powinno mi zrobić dobrze. Otwierając drzwi zobaczyłam jego. Spał oparty głową o barierkę. Nie dał się tak łatwo spławić. Po cichu zamknęłam drzwi, ale najwidoczniej nie za cicho, bo siatkarz obudził się.
-Magda proszę. Daj mi ostatnią szansę.
-Piotrek, proszę daj mi spokój. Daj mi to wszystko przemyśleć.
-Ale obiecaj mi, że się do mnie odezwiesz jak sobie wszystko poukładasz.
-Zobaczę-odpowiedziałam po czym zbiegłam po schodach i wyszłam z bloku. Od razu poszłam w stronę parku. Miałam ze sobą trochę drobnych, telefon i klucze od mieszkania. Weszłam do Starbucksa i kupiłam kawę na wynos. I znów wędrowałam w stronę parku. Biegało po nim mnóstwo dzieci. Na ławkach siedziały zakochane pary. Od razu przypomniał mi się Piotrek. Myślałam nad tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Podjęłam decyzję. Napisałam mu wiadomość:
Park 21:00
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.

11 godzin później

Czekałam na niego w parku. Była 20:58. Zjawił się 2 minuty później z bukietem czerwonych róż. Rozczuliło mnie to, ale udawałam twardą.
-Dziękuję, że chciałaś ze mną porozmawiać. To dla ciebie.
-Dziękuję, ale nie musiałeś. Siadaj. Powiem to co mam powiedzieć i dopiero będziesz mógł to skomentować.
-Okej-odpowiedział z uśmiechem.
-Miałeś się nie odzywać-powiedziałam. Wzięłam kilka głębszych wdechów i zaczęłam- Jak zobaczyłam cię z Olką wtedy nie wiedziałam co myśleć, walczyłeś o mnie, a na imprezę przyszedłeś z nią.
-Ale...-wtrącił się.
-Piotrek proszę cię bądź cicho. Pamiętam co mi wtedy na powiedziałeś przed klubem. Przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że dam ci szansę, ale... -zapadła cisza- na pierwszym miejscu jest siatkówka, później długo, długo, długo nic i dopiero ja.
-Dziękuję, ale nie mogę ci tego obiecać. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Teraz ty mnie posłuchaj. Nie będę opuszczał treningów, postawię siatkówkę na pierwszym miejscu, ale ty też na nim będziesz bez względu na wszystko. Proszę cię wróć do mnie.
Nie wytrzymałam gdy to mówił. Łzy zaczęły same wydobywać się z moich oczu, nie wiedziałam nawet dlaczego. Wpiłam się w jego usta, a on odwzajemnił pocałunek. Nie wiem ile to trwało, ale gdy się od siebie oderwaliśmy zaczęłam się śmiać.
-To co może jeszcze raz. Będziesz moją dziewczyna?-zapytał niepewnie Piotrek.
-Tak, ale teraz zbierajmy się bo coś mi się zdaje, że masz jutro trening.
-Tak, ale czekaj mam coś jeszcze dla ciebie-wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko- może kiedyś to będzie pierścionek zaręczynowy, ale na razie jest.....

~*~
Cześć wszystkim,
Przepraszam was, że tak krótko, ale nie mam coś ostatnio weny i mi trochę nie idzie. Następny rozdział będzie lepszy, a tymczasem zmykam na meczyk :D:D
Buziaki,
Magda Lena



piątek, 17 maja 2013

Epizod XIV

                                  ,,Chce Cię mieć zawsze blisko mnie,
                               bo z Tobą chce być na dobre i na złe
                         chce Cię poznawać z każdym nowym dniem,
                              chce byś był każdym najmilszym snem."
                                                   ~
Lales feat. Fabio & Majo
 *PODKŁAD*(tylko nie zwracajcie uwagi na słowa, chodziło mi o samą melodię) :)
Zuza nie dawała mi spokoju. Dopytywała co on tu robi. Sama tego nie wiedziałam, więc poszłam się dowiedzieć. Weszłam do salonu i wzięłam kilka głębokich oddechów.
-Paweł możemy porozmawiać? -zapytałam.
-Tak okej. Coś się stało?
-Ale w cztery oczy.
-To może ja już pójdę?-zapytał niepewnie Piotrek.
-Zostań. To zajmie tylko chwilkę - odparłam oschle i wyszłam do kuchni, a za mną ruszył młody libero.
-Co on tu robi?- zapytałam wybuchając.
-Spokojnie Magda. Przyszedł przynieść mi jakieś papiery do wypełnienia od trenera. Zaraz sobie pójdzie.
-Dobrze wiedziałeś, że nie chcę go widzieć na razie.
-Tak wiem, ale on nie zapowiedział swojej wizyty. Przepraszam zaraz sobie pójdzie.
-Nie to ja przepraszam. Jestem zdenerwowana, bo nie chce go na razie widzieć.
-Rozumiem cię. Sory, ale muszę wracać.
-Ok. Ale proszę cię niech następnym razem zapowiada swoje wizyty.
Wyszliśmy z kuchni, ja poszłam do swojego pokoju, w którym czekała mnie Zuza, a Paweł wróciła do salonu. Od razu zaczęły się pytania Zuzy. Nie miałam siły, ani ochoty rozmawiać o tym. Postanowiłyśmy, że moja przyjaciółka zostanie u nas na kilka dni. Jej mama nie miała nic przeciwko i sama wróciła do Sochaczewa, a ja miałam odwieść Zuzę za kilka dni, gdyż Karolina chciała przekazać jakąś wiadomość tacie. Nie miałam pojęcia o co mogło chodzić, ale od kilku dni Karolina jak i Paweł chodzili poddenerwowani, jakby coś się stało.Muszę poczekać do wyjazdu. Te kilka dni minęło spokojnie. Pokazałam Zuzie trochę miasta. Była nim zachwycona. Ostatniego wieczoru wybrałyśmy się do klubu. Bawiłyśmy się super. Karolina i Paweł, oraz koledzy siatkarza z reprezentacji też poszli z nami. Obawiałam się tylko, aby nie przyszedł Piotrek. Nie chciałam z nim rozmawiać, ale moje obawy się sprawdziły. Około 23 w klubie pojawił się on, w towarzystwie jakiejś wysokiej blondynki. Zatkało mnie i nie wiedziałam co mam zrobić. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam, mijając ich po drodze. Piotrek patrzył na mnie jak na zupełnie obcą osobę. Gdy tylko powietrze z zewnątrz uderzyło mnie w twarz łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Kochałam go i wiedziałam o tym dobrze, ale wiedziałam też, że nic z tego nie będzie. Najwyraźniej znalazł sobie pocieszycielkę. Usłyszałam jak drzwi dyskoteki znów się otwierają i stoi w nich Zuza. Podeszła do mnie i przytuliła. Nic nie mówiła. Sama zaczęłam rozmowę.
-Dlaczego on z nią tu przyszedł? To ja to skończyłam i doskonale wiedział, jak mi jest z tym ciężko, a on jeszcze przyprowadził jakąś wywłokę.
-Lena spokojnie będzie dobrze. Nie zwracaj na niego uwagi. Baw się, a on niech patrzy jaką śliczną dziewczynę stracił.
-Dzięki, że jesteś. Nie wiem czy bez ciebie dałabym radę- powiedziałam to i jeszcze bardziej przytuliłam Zuzę.
-Dobra bo połamiesz mi kości. Wracamy. Ogarnij się i baw się dobrze.
Wróciłyśmy do klubu. Jak kazała moja kochana przyjaciółka nie zwracałam na niego uwagi. Bawiłam się cały czas z Zbyszkiem Bartmanem, ale jego Asia nie miała nic przeciwko(chyba). Była bardzo miła. Poznałam ją, gdyż przyszła razem ze swoim narzeczonym do tego klubu na zaproszenie młodego libero. Około 3 skończyłam zabawę, podeszłam do baru, kupiłam jakiegoś drinka i wyszłam z nim na zewnątrz. Było bardzo zimno. Poczułam jak ktoś zakrywa mi ramiona kurtką.
-Zmarzniesz- powiedziała, osoba stojąca za mną.
-A co cię to interesuje. Idź do swojej blondyneczki-i jak na zawołanie pojawiła się w drzwiach.
-Piotruś skarbie, chodź bo się przeziębisz- powiedziała, swoim piskliwym głosem.
-Zaraz wracam- odpowiedziała siatkarz i posłał jej swój firmowy uśmiech ukazując rząd zębów, a ona zniknęła za drzwiami-porozmawiamy?-zapytał niepewnie.
-Ale chyba nie mamy o czym. Idź już. -powiedziałam oschle.
-Właśnie mamy. Proszę cię.
-Nie Piotrek. Nie mamy o czym rozmawiać. Wracaj do niej -powiedziałam, a raczej wykrzyczałam mu to w twarz.
-Ona nic dla mnie nie znaczy. To ciebie kocham nad życie, a ty tego nie rozumiesz.
-Tak mnie kochasz, że znalazłeś sobie nową pocieszkę?!- cały czas krzyczałam, a teraz na dodatek zaczęłam płakać.
-To nie tak jak myślisz. To jest Olka. Moja była. Jak dzwonił do mnie Paweł to ona była u mnie i usłyszała i się wprosiła.
-I ty myślisz, że ja się nabiorę na tą twoją bajeczkę.
-A związek miał polegać na zaufaniu.
-Związek, ale my już nie jesteśmy w związku, nie rozumiesz tego.
-Właśnie nie. Proszę cię daj mi jeszcze jedną szansę. Błagam- mówił, to a w jego oczach było widać smutek i rozpacz.
-Druga i ostatnią. Starbucksie o 19. Pasuje? -zapytałam, chodź nie wiedziałam dla czego.Chciałam o nim zapomnieć, a nie zakochiwać się od nowa. Trudno stało się. Zobaczę co mi jutro powie.
-Okej. Nie zmarnuje tej szansy.
-Wracaj, bo dziewczyna się ciebie nie doczeka.
-Lena już ci mówiłem. Ale wracam.
Ruszył w stronę drzwi i ostatni raz odwrócił się do mnie posyłając mi uśmiech, taki szczery. Stałam dalej na dworze. W głowie miałam tysiące myśli. Wróciłam do klubu. Czułam na sobie wzrok blondynki, ale miałam ją gdzieś. Powiedziałam Karoli i Zuzie, że wracam do domu. Zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Była jakaś 4 rano, więc postanowiłam wezwać taksówkę. Przyjechała po jakiś 10 minutach. Jechaliśmy jakieś 10-15 minut. Od razu wbiegłam do mieszkania. Rozebrałam się i weszłam do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku i wypiłam ją duszkiem. Kiedy wkładałam szklankę do zmywarki usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie spodziewałam się nikogo. Spojrzałam przez wizjer i byłam zaskoczone, chociaż nie wiem czy pozytywnie. Niechętnie otworzyłam drzwi.
-Chcesz coś?- zapytałam oschle.
-Ciebie-odpowiedział po czym wpił się w moje usta.

~*~
Witam wszystkich, którzy jeszcze czytają mojego bloga. Znów pragnę was serdecznie przeprosić, ale coś szwankuje mi internet i nie mogę dodawać rozdziałów. Pozostawiajcie po sobie komentarze, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania. Tymczasem pozostawiam wam następny rozdział, a nie wiem kiedy pojawi się następny, ale obiecuję, że będzie lepszy nisz ten.
Pozdrawiam,
Magda Lena :***

niedziela, 5 maja 2013

Epizod XIII

                     ,,Mogliśmy dojść jak najdalej ze wszystkich,
                       A teraz każde z nas szuka drugiego w snach
                                                ~Verba-Mogliśmy
"

.... zaczął głośno chrapać. Nie mogłam się opanować i zaczęłam się śmiać, przez co straciłam równowagę i spadłam z krzesła. Krzesło przewróciło się i zrobiło niezły hałas, przez co obudził się Piotrek. Patrzył na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
-Co się stało?-zapyta.
-Nic, nic. Co ty tu robisz?-zapytałam wstając i podnosząc krzesło.
-Przyjechałem do ciebie, a ciebie nie było, więc postanowiłem na ciebie poczekać.
-A to wszystko tłumaczy.
-Przepraszam, że spałem na twoim łóżku, ale jestem bardzo zmęczony.-powiedział, a mnie to trochę zbiło z tropu.
-Jeśli masz treningi to nie musisz do mnie przyjeżdżać. Ja od ciebie tego nie wymagam.-powiedziałam i spuściłam głowę. Wiedziałam, że jeśli będzie dalej przesiadywał u mnie nocami, nad ranem wracał do domu i szedł na trening to długo nie pociągnie. Musi wybrać.
-Wiem, że nie muszę, ale chcę.
-Piotrem posłuchaj mnie. Tak nie może być. Może znienawidzisz mnie za to co powiem, ale chyba nie możemy być razem. Ty masz sezon reprezentacyjny. Treningi, za niedługo wrócisz do siebie do Rzeszowa, a ja co. Zostanę tu. Ja nie mogę cię ograniczać. Przepraszam-powiedziałam i wyszłam z sali, aby nie widział łez spływających po moich policzkach.

Piotrek
Nie docierało do mnie co powiedziała. Siedziałem dalej na ''jej" szpitalnym łóżku ze spuszczoną głową i analizowałem każde jej słowo  ,,Ja nie mogę cię ograniczać". Przecież ona mnie nie ogranicza. Poza nią nie widzę świata, ale ona najwidoczniej tego nie widzi. Zabrałem swoją bluzę i wyszedłem z sali. Pożegnałem się z portierem i wyszedłem ze szpitala. Dalej nie wierzyłem w to co stało się kilka minut temu. To był jej wybór. Ale zastanawia mnie czemu ona tak myśli. Muszę wracać do domu nic tu po mnie. Około 20 byłem w ośrodku. Wszedłem do pokoju, a Misiek od razu wiedział, że coś jest nie tak.
-Ej stary co ci jest?-zapytał.
-Nic-odpowiedziałem oschle.
-No przecież widzę.
-Mówię ci kurwa, że nic.
-Nie denerwuj się, spokojnie.
Misiek nie drążył tematu i poszedł pod prysznic. Jak na zawołanie do pokoju wpadł Igła.
-Siemka Pit. Idziecie z Dzikiem grać z nami w karty?
-Ja nie, a Michał nie wiem. Zapytaj go jest w łazience.
-Dziku grasz z nami w karty?-zapytał Igła.
-Tak, a u kogo?-usłyszeliśmy krzyki z łazienki.
-U mnie i u Ziomka.-odpowiedział.
-Spoko.
-To za godzinę.
I zniknął z naszego pokoju.Siedziałem na łóżku i nie widziałem co robić. Może wrócić i porozmawiać, czy dać jej czas na przemyślenia i zostawić w spokoju. Postanowiłem dać jej spokój. Trudno podjęła taką decyzję,moje bezsensowne rozmowy na pewno jej nie zmienią. Dziku wyszedł z łazienki ubrał się, wziął telefon i wyszedł. Zostałem sam ze swoimi przemyśleniami, które i tak nic nie dadzą. Wziąłem prysznic i poszedłem spać. Obudziłem się kilka minut po 5. O 7 mieliśmy śniadanie,a o 8 poranny rozruch. Naciągnąłem na siebie jakiś des, wziąłem słuchawki, telefon i wyszedłem. Bieganie to jedyna rzecz, która pozwalała mi zapomnieć.

Magda
Nie mogłam spać całą noc. Myślałam nad tym co powiedziała Piotrkowi. Tak będzie najlepiej dla nas obojga. Taka była prawda ograniczałam go. Jeszcze brakowało tego, żeby zaczął opuszczać treningi i żeby wykluczyli go z reprezentacji. Za kilka dni wychodzę ze szpitala mam nadzieję, że miną szybko. Ale jak to się mówi NADZIEJA MATKĄ GŁUPICH!! Około 6 poszłam spać. Po nieprzespanej nocy zaczęła boleć mnie głowa, a nie chciałam brać leków przeciwbólowych. Tak jak wcześniej pielęgniarki budziły mnie wyłącznie na jedzenie i leki. Na drugi dzień odwiedził mnie tata. Porozmawialiśmy trochę, ale nie powiedziałam mu o moim ,,związku" jeśli tak to można było nazwać z siatkarzem. On od zawsze był przeciwny takim związkom. Mówił, że sportowcy bawią się dziewczynami, a później je zostawiają. Ale w naszym przypadku tak nie było. To ja go zostawiłam. Trudno. Kolejne dni mijały spokojnie. Odwiedziła mnie w końcu Karolina i Paweł. Pytali jak z Piotrkiem. Powiedziałam im, bo co miałam zrobić. Patrzyli na mnie jak na jakiegoś dziwaka. Ale coś. W piątek miała wyjść ze szpitala. Bardzo się cieszyłam. Wstałam rano wzięłam prysznic i ubrałam się w sukienkę . Spakowałam swoją walizkę i czekałam na wypis. Około 9 lekarz wręczył mi plik dokumentów i kilka recept na witaminy. O 9:20 opuściłam mury szpitala. Nie chciałam więcej do nich wracać. Na parkingu czekał znany mi samochód. To było auto mamy Zuzy, a z niego wysiała Zaza. Co ona tu robiła. Przecież niedawno leżała w szpitalu. Od razu do niej podbiegłam.
-Cześć słonko. Co ty co ty tu robisz?-zapytałam zdezorientowana, a jednocześnie szczęśliwa.
-Jak to co. Odbieram cię ze szpitala.
-Po co przyjeżdżałaś. Powinnaś odpocząć, a nie jeździć samochodem i to jeszcze tyle drogi.-powiedziałam zatroskana, a w tej samej chwili od strony kierowcy wyszła mama Zuza-Ania, z którą też się przywitałam.
Zawiozły mnie do domu. Przez całą drogę rozmawiałam z moją przyjaciółką, z którą nie widziałam się tyle czasu. Dopytywała się o Piotrka bo przecież moja kochana siostrzyczka musiała się wygadać. Opowiedziałam jej. Nie spodziewałam się innej reakcji.
-Magda ale ty jesteś głupia. Mogłaś mieć najlepszego faceta pod słońcem, a ty co zostawiłaś go. -skarciła mnie.
-Zuza, ale jago ograniczam. Nie chcę, żeby przez mnie niszczył swoją sportową karierę.
-A zastanowiłaś się nad tym co on do ciebie czuje. Gdyby uważał, że nie da rady nie zaczynał by tgo wszystkiego.
Może w pewnym sensie Zuza miała rację, ale mój honor nie pozwalał mi jej tego przyznać. Piotrek od tamtej pory nie kontaktował się ze mną. Może to i lepiej. Zajechaliśmy pod mój blok. Ciocia bo tak kazała do ciebie mówić - Ciocia Ania pomogła mi z walizką i weszłyśmy do budynku, a następnie do windy. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi bo nie miałam kluczy i otworzył mi Paweł. Przywitałam się z nim i przedstawiłam przyjaciółkę i jej rodzicielkę. Ciocia od razu się ulotniła, bo miała kilka spraw do załatwienia w Katowicach. Tak to jest jak się pracuje jako prawnik. Gdy weszłam do salonu zamurowało mnie. Gdy go zobaczyłam nie wiedziałam co mam powiedzieć. Patrzył na mnie tymi swoimi niebieskimi tęczówkami. Zabrałam swoją walizkę i przyjaciółkę i poszłyśmy do mojego pokoju. Od razu zaczęły się pytania.

~*~
No hej stworki,
znów dodaję z opóźnieniem, ale to już nie było zależne ode mnie. Nie miałam internetu(nie działał). No i jest kolejny rozdział, trochę się wszystko popsuło, ale miejmy nadzieję, że będzie dobrze.
Komentujcie :D:D
Pozdrawiam was i ściskam,
MagdaLena :D

PS: Tu łapcie zdjęcie z meczu AZS Politechnika Warszawska- SKRA Bełchatów, na którym jestem ja(ale tyłem ) :D:D


środa, 24 kwietnia 2013

Epizod XII

                              ''Gdzie twój beztroski śmiech
                         I spokój o każdy nasz dzień
                       Gdzie takie szczęście do łez
                      Ciągle pytasz bo myślisz,że wiem ''
                                       ~Ira-Nie daj mi odejść

-Piotrek co się dzieje ? -zapytałam przestraszona. Siatkarz chwycił mnie za dłoń.
-To nie odpowiednie miejsce, ani moment na takie wyznania, ale ja już dłużej nie wytrzymam. Zakochałem się w tobie i nie wiem co mam z tym zrobić. Nie wiem jakim ty darzysz mnie uczuciem. Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, postanowiłem sobie, że tak łatwo nie odpuszczę. Nigdy nie poznałem takiej dziewczyny jak ty. Skończył swój monolog, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Zaskoczyłeś mnie. Myślałam o tobie i o uczuciach jakimi cię darzę. Podobasz mi się i to nawet bardzo.-ulżyło mi gdy to powiedziałam.
-To może zabrzmieć trochę szczeniacko i nie musisz mi teraz odpowiadać.-zapadła chwila ciszy.-Chcesz być moją dziewczyną?
Przez chwilę nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Radość rozrywała mnie od środka. Piotrek patrzył na mnie i czekał na jakąkolwiek odpowiedź, na jakikolwiek ruch. Uśmiechnęłam się i kiwnęłam twierdząco głowo. Zadowolony przysunął się do mnie i zatopił swoje usta w moich. Czas jakby się zatrzymał. Liczyło się tylko tu i teraz. W tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świeci. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Przerwała nam pielęgniarka, która przyszła wymienić mi kroplówkę i dać jakieś leki. Gdy wyszła wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zegar na ścianie wskazywał 23:30. Pożegnanie z siatkarzem było bardzo długie. Nie chciałam, żeby wychodził. Chciałam zatrzymać go u siebie, ale wiedziałam, że rano ma trening i musi wracać. Oddał mi mój telefon, którego wcześniej nie zdążył mi dać i około 1 rano opuścił moją szpitalną sale. Przez całą noc nie mogłam spać. Gdy zamknęłam oczy od razu powracała scena, w której mnie całuje. Zasnęłam kilka minut po 7. O 9 obudziła mnie pielęgniarka z informacją, że przyniosła śniadanie i leki, ale nie chciało mi się jeść, ale wcisnęła mi na przymus jedną kanapkę. Po ''śniadaniu" znów udałam się do krainy Morfeusza. Przespałam prawie cały dzień. Budzono mnie tylko na jedzenie i leki. Tak minął mi jeden dzień w szpitalu. Brak jakichkolwiek wiadomości od Piotrka, jak też od Karoliny. Siatkarz zażartował sobie ze mnie. Jaka ja jestem naiwna. Tak samo było z Patrykiem. Wszyscy ostrzegali mnie przed nim, a ja głupia byłam w nim zakochana i niczego nie widziałam. Koniec z naiwną Magdą. Już jej nie ma! Z tego wszystkiego zaczęłam płakać. Zawsze płakałam w trudnych dla mnie sytuacjach. Zaczął nasilać się ból głowy, który już wcześniej trochę mi dokuczał, więc postanowiłam iść spać. Przebudziłam się około 3 nad ranem. Na krześle obok mojego łóżka spał on. Nie wiedziałam co tu robi. Po cichu zeszłam z łóżka, założyłam kapcie, wygrzebałam z torby jakieś ubrania i kosmetyczkę, i ruszyłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam strasznie. Zapuchnięte i czerwone od płaczu oczy. Rozczochrane włosy. Wzięłam prysznic. Mokre włosy spięłam w kok. Nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się w szare leginsy i białą bokserkę. Powoli zamknęłam za sobą drzwi i wróciłam do sali. Zastałam w niej pustkę. Puste krzesło, a na nim karteczka:
                ,,MUSIAŁEM WRACAĆ DO DOMU. KOCHAM CIĘ. PIOTREK .’’
Znów mnie zawiódł. Stałam w drzwiach, a łzy spływały mi po policzkach. Upuściłam wszystkie rzeczy, które trzymałam w ręce na podłogę. Zamknęłam drzwi i osunęłam się po ścianie, cicho łkając. Schowałam twarz w kolana i dałam upust łzom. Spływały po moich policzkach strumieniami. Ostatnio tak płakałam przez Patryka. Nie mam z nim związanych chyba żadnych dobrych wspomnień. Po chwili usłyszałam jak otwierają się drzwi do mojej sali. Podniosłam głowę i zobaczyłam nad sobą siostrę oddziałową.
-Pani Magda wszystko w porządku ?-zapytała zatroskana.
-Tak upadła mi kosmetyczka.
-Może pomogę?
-Nie dziękuję. Dam sobie radę.
-Ma pani cudownego chłopaka. Siedział przy pani łóżku całą noc. Kazał pani przekazać, że przyjdzie po treningu.
-Dziękuję-odpowiedziałam i zaczęłam zbierać rzeczy z podłogi.
Zostałam sama w sali. Ogarnęłam się i usadowiłam się wygodnie na łóżku. Włączyłam laptopa, którego przywiozła mi wczoraj Karolina. Mój rytuał: Fb, tweeter, i stronki sportowe. Na Fb kilka powiadomień. Jedno zwróciło moją szczególną uwagę:
Piotrek Nowakowski w związku z użytkownikiem Magdalena Węgrowska.Zatkało mnie. Przyglądałam się temu zdaniu z niedowierzaniem. On oznajmił to całemu światu? Ma chłopak tupet. Po dobrych kilku minutach wróciłam do rzeczywistości i kontynuowałam moje wcześniejsze zajęcie. Odpisałam na wiadomości. Niektóre były od fanek Piotrka. Jedne z gratulacjami, a inne z ... wiadomo czym jak się jest dziewczyną ich idola. Cóż takie życie dziewczyny sportowca. Chyba muszę się przyzwyczaić. W ciągu dnia nie działo się nic specjalnego. Dzwonił do mnie tata. Nie powiedziałam mu o tym, że jestem z Piotrkiem. Od momentu gdy rozeszłam się z Patrykiem(chodź nie można było tego nazwać rozstaniem) nie przepadał za chłopakami, których przyprowadzałam do domu. Gdy pozna Piotrka, na pewno go po lubi. Muszę coś zorganizować, żeby mogli się spotkać i na spokojne porozmawiać. Około 18 wybrałam się do bufetu. Kupiłam sobie kawę i gazetę. Nie było mnie około 30 minut, bo bufet mieścił się na drugim końcu szpitala. Gdy wróciłam na szafce stał przepiękny bukiet czerwonych róż, a na łóżku spał Piotrek. Wyglądał tak słodko. Musiał być wykończony. Z kwiatków wystawała karteczka, a na niej napisane:
                  "WRACAJ SZYBKO DO ZDROWIA :* KOCHAM CIĘ PIOTREK."Usiadłam na krześle obok łóżka i przyglądałam się mu z zaciekawieniem. Nie chciałam go budzić wyglądał tak słodko. Gdy nagle ....

~*~
Cześć wszystkim,
Znów się spóźniam z rozdziałem, ale to przez egzaminy. Za jakiś czas zapewne wróci to do normy czyli rozdział co 3-4 dni, ale nie mogę określić kiedy to nastąpi. Na razie nacieszcie się tym co jest. Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za to, że skończyłam w takim momencie.
A tu macie zdjęcie i napis wykonane przez moją koleżankę, i fragment mojej ręki :D
Komentujcie, bo to pomaga w pisaniu.
Jak po egzaminach?
Pozdrawiam bardzo serdecznie i ściskam,
Magda Lena:*

PS.: Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział ;( Z góry przepraszam:*

sobota, 13 kwietnia 2013

Epizod XI

                     " Te chwile są z nami
                i nikt nie zabierze ich dopóki my,
                   będziemy wciąż tacy sami,
             z radością odkrywać każdy nowy dzień"
                                                     ~Kamil Bednarek

Moim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Piotrusia, ale od razu zmieniła się w grymas.
-Chciałaś mnie uderzyć, a ja zrobiłem ci taką niespodziankę-powiedział udając obrażonego.
-Przepraszam. Przestraszyłeś mnie. Nie wiedziałam, że to ty. A co ty tu w ogóle robisz? I gdzie są te dwa zakochańce? - zapytałam zdezorientowana.
-Chciałem oddać ci telefon i przy okazji porozmawiać, a Karola i Paweł poszli do kina.
-No okey. To daj mi chwilę na ogarnięcie.
-Spoko.
Złapałam siatki z zakupami i poszłam do kuchni. Zostawiłam je na stole biorąc tylko ubrania i buty. Wbiegłam szybko do łazienki. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam całe ciało i włosy. Po wyjściu owinęłam się białym puszystym ręcznikiem. Wytarłam włosy i włączyłam suszarkę. Szybko je wysuszyłam, a następnie wyprostowałam. Od sukienki odcięłam metkę i nałożyłam ją na siebie. Na nogi włożyłam nowe szpilki.Nałożyłam mocny makijaż i spryskałam ciało perfumą. Obejrzałam się w lustrze. Wyglądałam nawet ładnie, choć nie byłam przyzwyczajona do siebie w takim stylu. Zazwyczaj zakładałam spodnie. Piotrek włączył muzykę. Po mieszkaniu rozległy się słowa piosenki ,,Gwiazda w górze lśni,
Pierwszym mym życzeniem jesteś ty!". Weszłam do salonu. Siatkarz stał przy oknie. Podeszłam do niego i przytuliłam się. Był ode mnie o jakieś 30 centymetrów wyższy. Odwrócił się do mnie. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko.
-To może coś zjemy, a później pogadamy?-zapytał Piotrek, a ja się zgodziłam.
Podeszliśmy do stołu. Świecę, dwa talerze ze spaghetti, kieliszki i czerwone wino. Siatkarz odsunął krzesło na którym usiadłam, sam zajął miejsce naprzeciwko. Zaczęliśmy pochłaniać posiłek, taką ala "kolację". Muszę przyznać, że jedzenie było pyszne. Cisza była bardzo krępująca, ale przerwał ją dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam.
-Przepraszam cię, ale muszę otworzyć.- powiedziałam, a Piotrek złapał mnie za rękę.
-Ja pójdę.
Uśmiechnęłam się i wróciłam do jedzenia, a siatkarz poszedł do przedpokoju. Usłyszałam rozmowę dwóch mężczyzn. Gdy usłyszałam znajomy głos zmroziło mnie.
-Gdzie jest Magda. Muszę z nią porozmawiać.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Chciało mi się płakać z bezsilności.
-Magdy nie ma. A gdyby była nie porozmawiałbyś z nią, bo bym cię nie wpuścił. -siatkarz odpowiedział mu spokojnym i opanowanym głosem.
Siedziałam na krześle wpatrując się w okno i połykając słone krople. Łzy spływały mi coraz większymi strumieniami po policzkach. Usłyszałam krzyki, ale nie zwracałam na nie uwagi. Zaczęło robić mi się ciemno przed oczami. Czułam jak zsuwam się z krzesła i uderzam głową o podłogę, a później ciemność.

Oczami PiotrkaW drzwiach stał były Magdy-Patryk. Zaczął się awanturować. Zamknąłem drzwi kończąc z nim rozmowę i udałem się w kierunku salonu. Zamurowało mnie gdy przekroczyłem jego próg. Na podłodze leżała Magda. Dookoła niej było pełno krwi. Podbiegłem do niej. Nie ruszała się. Oddychała, ale miała zamknięte oczy. Zadzwoniłem po karetkę. Nie wiedziałem co się stało. Przyjechali bardzo szybko. Lekarz zbadał ją i zabrał do szpitala. Ja pojechałem za nimi swoim autem. Dopiero na miejscu zadzwoniłem do Karoliny i kazałem jej przyjechać. Przyjechała z Pawłem po 20 minutach.
-Piotrek co się stało? Gdzie jest Magda?-pytała Karolina.
-Siedzieliśmy przy kolacji. Zadzwonił dzwonek. Poszedłem otworzyć a tam stał Patryk. Zaczął się awanturować.
-Wpuściłeś go?
-Nie. Zamknąłem drzwi i wróciłem do Magdy, ale ona leżała już na podłodze. Dookoła niej była krew. Zadzwoniłem po karetkę.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.-powiedziała i przytuliła mnie, po czym zapytała-rozmawiałeś z lekarzem?
-Na razie nic nie wiedzą. Cały czas robią jej jakieś badania. Boje się o nią.
-Nie tylko ty. Jest silna i da sobie radę-powiedziała Karolina.
Usiedliśmy na białych krzesłach przy ścianie, a Paweł poszedł po kawę. Wrócił po kilku chwilach i podał nam białe plastikowe kubki z gorącą cieczą Podziękowałem i opuściłem głowę. Nikt się nie odzywał. Po około dwóch godzinach oczekiwań na jakiekolwiek informacje, z pokoju 297 wyszedł mężczyzna. Miał jakieś 40 lat. Powiedział, że Magda zasłabła. Że anemia daje o sobie znać, ale jest już dobrze. Magda jest chora, a ja o tym nie wiedziałem. Ale ze mnie idiota. Nie mówiła mi bo nie chciała mnie w to mieszać. Miała zostać w szpitalu kilka dni. Lekarz pozwolił nam z nią porozmawiać. Paweł i Karolina weszli pierwsi. Siedzieli tak jakieś 15 minut. Przyszła moja kolej. Podniosłem się z krzesła i podszedłem do drzwi. Niepewnie nacisnąłem klamkę. Wszedłem do białej sali. Na środku pod oknem stało jedno łóżko, na którym leżała Madzia. Była podpięta pod jakieś kable. Było ich mnóstwo. Usiadłem obok niej na krześle.
-Bałem się o ciebie-zacząłem.
-Wiem-powiedział Magda uśmiechając się.
-Nie mogę dłużej...

~*~
Hej stworki,
Na sam początek chciałam was bardzo przeprosić za to, że nie dodawałam kolejnych epizodów, ale nie miałam czasu. Na razie pozostaje tak jak jest rozdział raz w tygodniu(postaram się w soboty). Co myślicie o rozdziale? Komentujcie, gdyż ja nie wiem czy mam dodawać wam kolejne. Wystarczy zwykły : ), abym wiedział że czytacie.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Magda Lena

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Epizod X

                  "Ja namaluję dzień Twoją ręką
                  Na Ziemi pojawi się cud."
                                                    ~Enej

W domu byłam około 7. Może nie w samym mieszkaniu, ale na klatce. Po drodze zrobiłam zakupy. Stojąc przed drzwiami zadzwoniłam dzwonkiem. Zero reakcji. Zaczęłam pukać, kopać itp ale nic. Postanowiłam odpuścić, wiedząc, że nie przyniesie to żadnego rezultatu. Zrezygnowana usiadłam na schodach chcąc chwilę odpocząć i wyjąć z torby telefon. Ku mojemu zaskoczeniu nie było go tam. Domyśliłam się, że musiałam zostawić go u Piotrka, bo tam ostatnio go używałam. Za bardzo nie wiedziałam co robić, więc postanowiłam , że poczekam, aż ktoś łaskawie otworzy mi drzwi. Po jakiś dwóch godzinach z mieszkania zaczęły dochodzić śmiechy. Podniosłam się i rozprostowałam zastane kości. Nacisnęłam przycisk dzwonka. Po upływie kilku minut drzwi otworzyły się, a ku mojemu zaskoczeniu stał w nich Paweł. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale on był w samych bokserkach. Nie byłam przyzwyczajona do takiego widoku, ale chyba muszę się przyzwyczaić. Trochę speszył się na mój widok, ale wpuścił mnie do mieszkania, pomagając mi wnieść zakupy. Zdjęłam buty i szybko udałam się do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Cały dzień miałam spędzić w domu, więc założyłam zwykłe szare dresy i do tego białą bokserkę. Włosy spięłam w kok. Usłyszałam wołanie z kuchni. Karolina chciałam, abym przyszła na śniadanie. Pewnym krokiem weszłam do kuchni. Zatorski był już ubrany, ale znów speszył się na mój widok. Na stole stały naleśniki a obok nich dżem i Nutella. Uwielbiałam naleśniki z czekoladą, a szczególnie z Nutellą. Szybko zabrałam się za pochłanianie posiłku. Karolina w końcu zaczęła rozmowę.
-Gdzie dziś spałaś?
-To teraz zaczęło cię to interesować.
-Przestań już. Sory, samo tak wyszło.  Ale jak nie chcesz mówić to nie mów i tak się dowiemy.
-Na pewno. Dobra dzięki za śniadanie.
-Ale ty prawie nic nie zjadłaś-powiedział zaskoczony Paweł Z.
-Wiesz jakoś tak straciłam apetyt.
Gdy wychodziłam z kuchni zadzwonił telefon. Usłyszałam ,,Ja uwielbiam ją..." i tak dalej.

W tym samym czasie u Piotrka

Miałem 20 minut wolnego.Chciałem zadzwonić do Magdy. Znalazłem jej numer w spisie połączeń i nacisnąłem POŁĄCZ. Usłyszałem melodię piosenki. Odszukałem źródło wydawanego dźwięku i okazało się, że to IPhon Magdy. Wziąłem go do ręki i zacząłem go przeglądać.Nie to, że jestem wścibski czy coś, ale tak z ciekawości.  Mnóstwo zdjęć siatkarzy. Było nawet kilka moich. Włączyłem aparat i zrobiłem sobie ,,sweet focie z rąsi"(wiem że to głupio brzmi) i dodałem jej do mojego kontaktu, po czym odłożyłem go na szafkę, a wziąłem swój. Odszukałem numer Pawła Zatorskiego i zadzwoniłem. Odebrał po kilku sygnałach. -Cześć, jesteś jeszcze u naszej pani doktor.
-......
-A no bo mam sprawę. Magda zostawiła u mnie telefon. Mam nawet pomysł jak mogę jej go oddać, tylko potrzebuję twojej i Karoliny pomocy.

Magdaaa
Ustałam za ścianą i nie wiedziałam co robić. Słysząc jego imię zrobiło mi się ciepło. Przysłuchiwałam się całej rozmowie.
-Cześć Piotrek. No jestem jestem, a czego potrzebujesz? 
-.....
-No spoko, spoko. To opowiedz.
Nie chciałam dłużej podsłuchiwać, więc udałam się do swojego pokoju. Wzięłam laptopa, lustrzankę i poszłam na balkon. Usiadłam na fotelu który tam stał i odpaliła komputer. Zrzuciłam wszystkie zdjęcia i wydrukowałam. Jedno z niech, czyli ,,nasze pierwsze" oprawiłam w ramkę.  Trochę przypięłam na tablicę korkową, a resztę wrzuciłam do torebki. Postanowiłam dać je Piotrkowi przy najbliższej okazji. Sprawdziłam Facebooka i pocztę. Miałam kilka wiadomości, na które odpisałam. Wyłączyłam komputer i postawiłam go na stoliku. Włączyłam lustrzankę i zaczęłam robić zdjęcia-widok z mojego balkonu. Z okien można było dostrzec panoramę Katowic. Usłyszałam dziwny dźwięk, tak jakby krzyk. Przestraszona pobiegłam do kuchni. Okazało się, że to był ,,przeraźliwy" śmiech Karoliny.
-A wy nie powinniście być na treningu?-zapytałam zdziwiona ich widokiem.
-A nie. Zadzwoniliśmy, że źle się czujemy.-odpowiedział pewny siebie Paweł.
-Aha. A to nie będzie dziwne?
-Nie. Siostra musisz zrobić zakupy bo będziemy mieli gości, a ja muszę coś ugotować - oznajmiła Karolina.
-Kogo?-zapytałam zaciekawiona.
-Tajemnica. Wszystko w swoim czasie. Przebierz się i leć, bo nic nie ugotuję.
-Spoko.
Wróciła do swojego pokoju. Przebrałam się w szare rurki i białą bokserkę, oraz szarą bluzę, a na nogi zielone Vansy . W łazience zrobiłam sobie maki jarz, trochę mocniejszy niż zawsze, a włosy jak zwykle spięłam w koczka. Do torebki wrzuciłam portfel i okulary przeciwsłoneczne. Po około 30 minutach byłam gotowa do wyjścia. Weszłam do dużego pokoju zwanego ,,salonem", w którym siedzieli Karola i Paweł. Nie chciałam im przeszkadzać gdyż byli zajęci penetrowaniem swoich jak ustnych, więc wyszłam niezauważona. Z kuchni zgarnęłam listę zakupów i klucze od mieszkania, gdyby

 mieli w planach gdzieś wyeksmitować z naszego mieszkania. Obejrzałam się jeszcze w lustrze w przedpokoju. Wyglądałam nawet nieźle. Wyszłam cicho zamykając za sobą drzwi. Po wyjściu z klatki odszukałam w torebce okulary, nałożyłam na nos i ruszyłam w stronę Tesco. Mijałam różne sklepy z ubraniami, butami itp. Stwierdziłam, że nie będę miała się w co ubrać na wizytę tajemniczego gościa.  Od razu zauważyłam bardzo ładną małą czarną. Była w moim rozmiarze. Bez dłuższego namysłu kupiłam ją. Wstąpiłam jeszcze do sklepu z butami. W nim kupiłam czarne balerinki i szpilki w kolorze nude. Razem z zakupami ruszyłam podbijać supermarket. Zostawiłam nowo zakupione ubrania w szafce i pewnym krokiem ruszyłam w kierunku sklepowych półek . Zbierałam po kolei wszystkie produkty z listy. Spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie. Była 14:30. Ruszyłam do kasy. Zapłaciłam za zakupy, wzięłam ubrania z szafki i wyszłam ze sklepu. Wiedziałam, że Karolina będzie zła za to, że nie było mnie tak długo. Zwykle droga do mieszkania zajmowała mi około 10 minut, a dziś zajęło mi 5.  Wpadłam do mieszkania, po którym rozchodziły się zapachy. Przecież Karolina nie miała z czego zrobić kolacji. Zastanawiałam się po co wysłała mnie na zakupy. Weszłam do salonu. Na środku stał stolik, a na nim nakrycia dla dwóch osób kieliszki wino i świece. Przyglądałam się ze zdziwieniem nowemu wystrojowi dużego pokoju. Na podłodze i meblach były porozsypywane płatki róż. Wszędzie małe zapachowe świeczki i kadzidełka. Ktoś  stanął za mną. Przestraszyłam się. Dłońmi chwycił mnie za biodra. Szybkim ruchem odwróciłam się i chciałam uderzyć w twarz osobnika stojącego za mną, ale w porę się opanowałam.
~*~
Cześć kochani,
Na początku chciałabym was bardzo przeprosić. Nie miałam czasu dodać tego rozdziału, a gdy go znalazłam wyłączyli mi prąd i nie miałam jak ( żyłam jak w średniowieczu)


Tu są świeczki, które stały u mnie na stoliku. A tu łapcie bardzo spóźnione życzenia: 


PS.: A tu łapcie widok z mojego okna. Tak na prawdę to pół widoku bo drugie pół zasłania śnieg :D
A i jeszcze jedno. Wprowadzę chyba nową zasadę. Piszcie czy się wam spodoba. Jeśli będzie 5 lub więcej komentarzy to dodam rozdział (moje komentarze się nie liczą), a jeśli nie to po prostu zakończę pisanie bo nie wiem czy ma to jakiś sens. Długo nad tym myślałam i chyba tak powinno być dobrze. Ostateczną decyzję podejmę w sobotę (06.04.2013). A teraz pozdrawiam serdecznie
Magda Lena :D

Komentujcie :*

piątek, 22 marca 2013

Epizod IX



‘’Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść’’
                                      ~Ira

To była siostra Patryka-Dagmara. Nie lubiłyśmy się nawet wtedy, gdy byłam z Patrykiem. Ona nie jest typem osoby, z którą można się zaprzyjaźnić. Ma swój świat i swoje kredki. Swoje tatuaże i swoje kolczyki. Za bardzo nie wiedziałam co ona ode mnie chce. Ale wiedziałam, że za chwilę się dowiem.
-Ty szmato przez ciebie Patryk znów pójdzie siedzieć. Tym razem ci nie daruje. Znajdę cię i zrobię z tobą porządek- krzyczała, a ja nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
Łzy spływały mi po policzkach, a Piotrek chyba wyczuł, że nie wiem co mam zrobić i zabrał telefon z mojej ręki po czym przerwał połączenie. Rzucił telefon na stolik i mocno mnie przytulił. Nie mówił nic tylko siedział. Wiedziałam, że w końcu będę musiała się odezwać ale nie chciałam, może dlatego, że nie wiedziałam co mam powiedzieć. Jest pierwszą osobą, której się zwierzyłam z tego, co robił mi Patryk. Nie wiem czemu, ale wydawał mi się jedyną osobą, która by mnie zrozumiała. Siedzieliśmy dalej w ciszy wtuleni w siebie. Ja mogłabym tak siedzieć w nieskończoność, ale należały się mu jakieś wyjaśnienia, a przede wszystkim kim była ta dziewczyna. W końcu zebrałam się w sobie i powiedziałam.
-To była siostra Patryka. Poprzednio też mnie straszyła, ale nic sobie z tego nie robiłam. Ale po tym co teraz przeszła jest nieobliczalna. Rok temu zginęli jej rodzice.Z tego co się zorientowałam wylądowała w psychiatryku, ale najwidoczniej już ją wypuścili. Boje się, jak nigdy dotąd.
Nic nie odpowiedział. Patrzył na mnie. Nie wiedziałam co robić, więc przytuliłam się do niego po raz kolejny dzisiejszego wieczoru. Czułam się przy nim bardzo, bardzo bezpiecznie. Nawet nie wiem czemu.
-Piotrek chyba powinieneś iść już spać.
-Nie muszę. Posiedźmy tak jeszcze trochę. Proszę...- i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczkami. Nie umiałam mu odmówić. Miałam do nich słabość, chodź tak krótko się znaliśmy.
-Będziesz jutro zmęczony, a masz przecież trening.
-Trudno- i przytulił mnie jeszcze mocniej, jakby bał się, że mu ucieknę.
- Wiesz, jak będziesz mnie tak mocno ściskał, to mnie udusisz i przy okazji połamiesz wszystkie kości - i zaśmiałam się.
-Przeprasza, ale ty jesteś taka inna. Taka WYJĄTKOWA. Nigdy nie czułem czegoś takiego co czuje przebywając z tobą.
-Mam pytanie. Byłeś już w takim poważnym związku? - po moim pytaniu puścił mnie i zsunął się na brzeg łóżka chowając twarz w dłonie.
Pomyślałam, że w jakiś sposób sprawiłam mu przykrość zadając to pytanie.Przywołałam jakieś smutne wspomnienie związane z tą osobą. Siatkarz podniósł głowę i usiadł na łóżku krzyżując nogi. Zaczęłam pierwsza.
-Przepraszam za pytanie. Nie powinnam.-powiedziałam zakłopotana.
-Nie masz za co. Byłem w trzyletnim związku z Olą. Wszystko było cudownie. Oświadczyłem się jej, przyjęła. Któregoś dnia szukałem w szafce papierów do klubu. Znalazłem zdjęcia z jakimś obcym mężczyzną. Ona tłumaczyła mi, że to znajomy, że to nic nie znaczy. Uwierzyłem jej jak ostatni kretyn. Za bardzo mi na niej zależało...
Wiedziałam, że trudno mu o tym mówić, tak jak mi o Patryku. Nie znałam jeszcze jego całej historii, ale już było mi go szkoda.
-Pewnego dnia nieświadomy niczego wróciłem wcześniej z treningu. W przedpokoju zobaczyłem męskie buty. Nie należały do mnie. Idąc w głąb mieszkania znajdowałem kolejne części garderoby. Dla mnie wszystko było jasne. Z sypialni odchodziły odgłosy. Poszedłem do garderoby. Wziąłem jej walizkę i spakowałem wszystkie rzeczy, a później wystawiłem ją do przedpokoju. Usiadłem w fotelu w salonie i spokojnie czekałem. Po około godzinie w drzwiach sypialni zobaczyłem Olkę, owiniętą ręcznikiem, a za nią ten facet ze zdjęć. Byli bardzo zdziwieni moim widokiem. Olka próbowała się tłumaczyć, ale dla mnie wszystko było jasne. Zdradziła mnie i to w moim mieszkaniu, a do tego w moim łóżku. Kazałem im się ubrać i zniknąć z mojego życia.
Siedział dalej wbijając wzrok w łóżko. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przysunęłam się do niego i wtuliłam w jego tors. Zaciągnęłam się jego perfumami. Ich intensywnym zapachem. Po kilku minutach w końcu coś powiedziałam.
-Nie zasługiwała na ciebie. Tak trochę wiem co czujesz.
Zapadła cisza. Środkowy nie odezwał się, nie skomentował moich słów. Czułam się dziwnie. Ale w końcu się odezwał.
-Dziękuję.
-Za co ?-zapytałam zdziwiona.
-Za to że jesteś. Że nie uciekłaś i wysłuchałaś mnie. Jesteś miliony razy lepsza niż ta cała Olka.
-Nie ma za co. Nie chwal mnie tak bo się uzależnię i zobaczysz. Ale wiesz co jest już naprawdę późno. Idźmy już spać.
-Okey. - wstał z łóżka i podszedł do szafy, z której wyjął koszulkę i ręcznik-łap. Tu masz łazienkę -powiedział wskazując dłonią drzwi na prawo.
Udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam na siebie koszulkę, którą dostałam od siatkarza. Była na mnie o wiele za duża. Cicho otworzyłam drzwi. Okazało się, że Piotruś zasnął. Okryłam go tylko kocem.  Zgasiłam światło i po omacku dotarłam do łóżka aktualnie należącego do mnie i położyłam się. Nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym co opowiadał mi Piotrek. Jak ona mogła zrobić mu coś takiego. Spojrzałam na zegarek. Była 3:35. Najwyższa pora zamknąć oczy i odpłynąć do krainy Morfeusza.
                                                   *     *    *    *   *   *   *   *   *   *
Obudziłam się przed 6. Środkowy jeszcze spał. Po cichutku udałam się do łazienki. Poranna toaleta i szybko wskoczyłam w moje ubrania. Zebrałam swoje rzeczy i wyszłam na korytarz cicho zamykając za sobą drzwi. W tej samej chwili ze swojego pokoju wychodziła pan Krzysztof Ignaczak. Patrzył na mnie bardzo dziwnie. Też bym była zdziwiona na jego miejscu. Zeszłam schodami na dół i udałam się do wyjścia. Na zewnątrz było chłodno. Nie ma się co dziwić jest 6 rano. Ruszyłam w stronę przystanku.

Oczami Krzysztofa Ignaczaka
Przebudziłem się około 6. Nie mogłem zasnąć, więc postanowiłem pójść na poranny jogging. Odziałem dres i napisałem Ziomkowi kartkę, że poszedłem biegać. Wziąłem MP4 i wyszedłem z pokoju. Patrzę, a tu z pokoju Pita i Dzika wychodzi jakaś brunetka. Zdziwiłem się bardzo. Mój wyraz twarzy mówił sam za siebie. Co ona robiła tam o tej porze. Ona poszła w jedną stronę, a ja w drugą i tyle ją widziałem. Nie wiedziałem o co chodzi, ale miałem w planach się dowiedzieć.

Oczami Piotrka
Przebudził mnie dźwięk zamykania drzwi. Zobaczyłem, że nie ma Magdy. Szybko wstałem. Spojrzałem na zegarek. Była 6:15. Spostrzegłem, że mam na sobie ubrania, które nosiłem wczorajszego dnia. Postanowiłem zadzwonić do Madzi później, a teraz udać się pod prysznic i dalej powrócić do moich wcześniejszych czynności.

~*~
Cześć wszystkim :*
Przepraszam, że wcześniej ale jutro nie będę miała czasu. Mimo późnej pory dałam radę jeszcze coś napisać. Jak wam się podoba? Jakie odczucia po dzisiejszych meczach:
1)AZS Politechnika Warszawska-SKRA Bełchatów
2)Polska-Ukraina.
Ja komentowała piłki nożnej nie będę, ale skomentuję siatkówkę. To był dobry mecz. Trzeba pochwalić podopiecznych Jakuba Bednaruka, za to że walczyli.
Komentujcie, co się wam podoba a co nie.
Pozdrawiam serdecznie z (jeszcze) zaśnieżonego Mazowsza :*


PS.: Dodałam dla was kilka zdjęć po prawej stronie. Będzie wam łatwiej wyobrazić sobie bohaterów mojego opowiadania. Myślę, że się wam spodobają. Jeśli macie jakieś ciekawe blogi to podsyłajcie je w komentarzach chętnie przeczytam :)