poniedziałek, 4 marca 2013

Epizod V



  -Teraz już wiem skąd go znałam.
  -Jak ty mogłaś go nie poznać.
  -Wiem sama sobie się dziwię. Ale on zachowywał się przy mnie tak normalnie. Muszę go jakoś przeprosić, bo to nie ja szłam przez miasto z mokrą plamą na kroczu.
  -Mam pomysł. Może pójdziesz do nich na trening. Zapytam doktora, czy mogłabyś przyjść.
Zadzwonił telefon. To był tata. Bardzo się ucieszyłam, ale jednocześnie bałam się tego co ma mi do przekazania.
  -Cześć słonko. Z Zuzą nie jest najlepiej. Jest źle. Obudziła się tylko na chwileczkę. Ma wstrząśnienie mózgu, kilka ran, złamaną rękę. A i jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa.
  -Jaka? -powiedziałam to prawie szeptem bo inaczej nie mogłam. Łzy tłumiły mi głos.
  -Córcia, nie wiesz kto mógł jej to zrobić? –zapytał tata, ale ja wiedziałam, że on i tak już zna odpowiedz i chciał się upewnić.
  -To ten Patryk. Ten sam co zrobił to Natalii. Dzwonił dziś do mnie i sam mi to powiedział.  Powiedział, że zapłacę za wszystko.
  -Nie bój się. Pojadę na policję i wszystko im powiem, a ty nie wychodź sama z domu.
  -Dobrze. Tato?
  -Tak córciu?
  -Uściskaj ode mnie mamę Zuzy.
  -Dobrze. Pa.
Byłam załamana. Jak Patryk mógł coś takiego zrobić. To była moja wina. Zuza nie musiała za mnie cierpieć. Gdybym wtedy wpuściła go do mieszkania, pewnie ja teraz byłabym na jej miejscu, ale nie mogłam tego przewidzieć. Nie mogę cofnąć czasu, a szkoda. Dość wrażeń jak na jeden dzień. Ale wiedziałam, że to dopiero początek wyczynów Patryka. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic po czym szybko położyłam się do łóżka. Nie minęło może nawet 5 minut a ja zasnęłam jak małe dziecko.
                                   ~*~*~*~* ~*~*~*~* ~*~*~*~*~
Kiedy się obudziłam Karoliny już nie było.  Na zegarku była 12:35. Powoli zwlekłam się z łóżka i udałam się do łazienki. Tam prysznic i toaleta poranna. Lekki makijaż, włosy w kok i wolnym krokiem ruszyłam do garderoby. Długo zastanawiałam się co na siebie założyć. Z racji tego, że za oknem świeciło słoneczko założyłam dżinsowe szorty, do tego zwiewną koszulę, a na nogi sandałki. Ruszyłam do kuchni. Tam zrobiłam obie szybkie i pożywne śniadanie, czyli musli i szklanka soku pomarańczowego. Po dłuższym zastanowieniu się co będę dziś robiła stwierdziłam, że pójdę zwiedzić okolicę. Szkoda było nie skorzystać z takiej pogody. Zjadłam szybko mój posiłek. Ruszyłam do łazienki i umyłam zęby. Z garderoby wzięłam dużą torbę, do której wrzuciłam telefon, portfel, okulary i moją kochaną lustrzankę. Obejrzałam się w lustrze, które wisiało w przedpokoju. Nawet nie wyglądałam tak źle. Moje brązowe proste włosy opadały mi na ramiona. Ruszyłam do drzwi. Wyszłam na klatkę i zamknęłam je za sobą, wrzucając klucze do torby. Zeszłam schodami na dół. Stałam chwilę przed klatką i zastanawiałam się gdzie mam iść. Ruszyłam w stronę, w którą już raz podążałam-Tesco. Wstąpiłam do Starbuck’sa. Gdy tylko otworzyłam drzwi przypomniała mi się historia z Piotrkiem. I znów ta myśl: jak ja mogłam go nie poznać? Przecież siostra obiecała zapytać, aby nie zapomniała napisałam jej przypominajkę ‘’Nie zapomnij zapytać ; ) ‘’. Podeszłam do lady i zamówiłam sobie late na wynos tak jak wtedy. Zapłaciłam i wyszłam. Gdy tylko zamknęłam drzwi usłyszałam dzwonek telefonu. To był tata.
-Cześć tato. Co u Zuzy? - szybko zapytałam, bardzo ciekawa stanu przyjaciółki.
-Cześć córuś. Obudziła się. Jest bardzo poobijana i ma gips na ręce. Okazała się, że ma kilka ran wewnętrznych. Będzie miała dziś operację. Jeśli wszystko będzie w porządku to za dwa do trzech tygodni wróci do domu.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Postaram się przyjechać, jak znajdę chwilę. Jutro idę na uczelnię złożyć resztę zaświadczeń i papierów.
-Nie przyjeżdżaj. Dajemy sobie radę. Zajmij się sobą. Muszę kończyć bo idzie lekarz. Odpoczywaj i uważaj na siebie.
-Będę. Pa tato.
Nie zdążyłam nawet zablokować telefonu, a on znów dzwonił. Tym razem Karolina. Może ma dla mnie jakieś dobre wieści.
-Siemka siostra. Mam chwilę więc szybko ci wszystko powiem.
-Okey- odpowiedziałam zdezorientowana.
-Rozmawiałam z doktorem i powiedział, że możesz przyjść na trening, byle byś nie przeszkadzała w jego prowadzeniu- mówiła to tak szybko, że ledwie ją zrozumiałam.
-No to fajnie. Nie mogę się doczekać.
-No nie tylko ty. A i jeszcze jedno, dziś ktoś u nas będzie na kolacji, więc zrób coś dobrego.Pa.
Szybko się rozłączyła, bo wiedziała, że zaraz zacznę się dopytywać. Schowałam telefon do torby. Nie miałam już ochoty na rozmowy. Ruszyłam w końcu przed siebie. Po około 10 minutach marszu doszłam do parku. Był bardzo duży. Małe dzieci biegały, śmiały się i bawiły. Zaczęłam robić zdjęcia drzewom, ptakom, fontannie,......, zakochanym parom. W drodze powrotnej do domu postanowiłam zrobić zakupy, bo przecież z czegoś musiałam ugotować kolację. Nie miałam na nic pomysłu. Wzięłam trochę krewetek. Do tego jakieś sosy, panierkę i takie tam pierdołki. No i oczywiście wino. Za bardzo nie wiedziałam jakie mam wziąć, ale przemiły pan, który też właśnie je wybierał doradził mi. Zapłaciłam i ruszyłam do domu obładowana siatkami. Około 18 kolacja była już gotowa. Zrobiłam kilka rodzajów krewetek, a do tego jakieś sosiki. Poszłam się przebrać. Nie wiedziałam, kto przyjdzie więc ubrałam szare rurki, a do tego białą bokserkę. Usiadłam na kanapie, włączyłam TV i czekałam na siostrę. Zadzwonił dzwonek. Poczułam dziwny skurcz w żołądku. Nie wiem czego się bałam. Może tego, że to będzie Patryk. Poszłam szybko do przedpokoju. Spojrzałam przez wizjer i ujrzałam moją siostrę. Ulżyło mi. Była w towarzystwie mężczyzny, którego bardzo dobrze znałam z widzenia. Oczywiście z meczy reprezentacji i nie tylko. Towarzyszem mojej siostry była Paweł Zatorski.
-Cześć siostra - Karolina powiedziała uradowana - to jest ten gość, o którym ci mówiłam...- nie skończyła powiedzieć bo jej kolega wszedł jej w słowa.
-Paweł jestem. Miło mi - i wyciągnął do mnie rękę.
-Magda. Nie musiałeś się przedstawiać. Znam cię z telewizji.
-No widać, że fanka siatkówki, nie to co siostra - zaczął się śmiać, a Karolina dźgnęła go palcem w żebra.
-Zapraszam do środka.
Karolina oprowadziła Zatiego po naszym mieszkaniu, a ja w tym czasie podałam kolację. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy spożywać posiłek. Karolinie i Pawłowi bardzo smakował, a mnie bardzo to cieszyło. Po kolacji poszliśmy do salonu. Usiadłam w fotelu,  a oni na kanapie. Włączyliśmy jakiś film .
-Magda kiedy chcesz iść ze mną do Spały? - zapytała w pewnym momencie Karolina.
-A kiedy mogę?
-Jutro. Tylko wiesz wczesna pobudka.
-Spoko.
-Co chcesz nas pooglądać w akcji na żywo? - zapytał Paweł.
-Musi przeprosić Pita.
-A za co? -zapytał bardzo ciekawy z uśmieszkiem na twarzy.
-Bo niechcący wylałam na niego kawę. -powiedziałam bardzo szybko, bo wkurzały mnie już te dokładne pytania.
-A to ty naszego Piotrusia kawą oblałaś- i wybuchli oboje śmiechem.
Poczułam, że robię się czerwona. Pożegnałam się z nimi i udałam się do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Włączyłam sobie laptopa, a tam zdjęcie jak ...
~*~
Dziś nawet tak trochę później niż zwykle, ale to dla tego, że jestem chora.
Komentujcie.
A że właśnie toczy się mecz Skry z Resovią, łapcie takie oto zdjęcie. 


piątek, 1 marca 2013

Epizod IV



  -Cześć Madziu! Spotkałem twoją siostrę przed klatką. Powiedziała mi, że jesteś sama w domu.
  -Wynoś się stąd.
Szybko zamknęłam drzwi i pobiegłam po telefon. Próbowałam dodzwonić się do Karoliny, ale ona nie odbierała. Zza drzwi dochodziły wrzaski. Patryk krzyczał, że mnie zabiję, że zapłacę za to co zrobiłam. Bardzo się bałam. Wiedziałam, że tak łatwo nie odpuści. Znałam go bardzo dobrze i zdążyłam się przekonać do czego jest zdolny. Bardzo się bałam. Usiadłam na kanapie, Schowałam twarz w kolana i zaczęłam płakać. Po jakiś 15 minutach krzyki ustały, ale ja dalej płakałam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przebudził mnie dźwięk otwieranych drzwi. Szybko podniosłam się z kanapy. Wzięłam do ręki wazon który stał na stoliku obok i powoli szłam w stronę przedpokoju. Serce waliło mi jak oszalałe. Z przedpokoju wyszła Karolina. Widząc mnie z wazonem zrobiła dziwną minę. Do oczu napłynęły mi łzy. Szybko do mnie podbiegła i przytuliła mnie. Nadal bardzo się bałam.
  -Co się stało?- zapytała zmartwiona siostra.
  -Był tu Patryk Skąd on wiedział, że tu mieszkamy?
  -Spotkałam go w drodze do Spały. Byłam bardzo zdziwiona jego widokiem. Wypytywał mnie o ciebie.
  -Dziś jest  1 lipca. Kilka dni temu wypuścili go z więzienia.
  -Siostra przepraszam. W ogóle o tym nie pomyślałam. Podałam mu nasz adres. Zapomniałam o tym co się stało wtedy na dyskotece.
  -Ja raczej nigdy nie zapomnę. Ciągle mam tę scenę przed oczami. Gdybym poszła szukać Natalii trochę wcześniej na pewno teraz by żyła- po tych słowach, znów zaczęłam płakać jak małe bezbronne dziecko.
  -Już dobrze. Już więcej go nie zobaczysz. Obiecuję ci to.
  -Nie składaj obietnic, których nie jesteś w stanie dotrzymać.
  -Przecież ma zakaz zbliżania się do ciebie.
  -Ale ty wiesz jaki on jest. Boję się go.
  -Nie masz czego. Jeśli zbliży się do ciebie to zadzwonimy na policję. A teraz idź do siebie, a ja zrobię coś do jedzenia.
Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku. W głowie miałam cały czas słowa Patryka, że ,,zapłacę za to co zrobiłam”. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Zawołałam siostrę i odebrałam.
  -Już nie zobaczysz swojej koleżanki.
  -Co zrobiłeś Zuzie?
  -To samo co Natalii, tylko teraz z pomocą kolegi.
  -Tyy…- nie mogłam nic powiedzieć.
Karolina zabrała mi telefon i rozłączyła się.
  -Daj mi telefon, muszę zadzwonić do niej, on nie mógł jej nic zrobić.
Próbowałam dodzwonić się do przyjaciółki, ale cały czas włączała się poczta głosowa. W końcu postanowiłam zadzwonić do jej mamy. Odebrała po pierwszym sygnale.
  -Dobry wieczór, czemu Zuza nie odbiera telefonu.
  -Zuza leży w bardzo ciężkim stanie w szpitalu- mówiła przez łzy.
  -Za 5 godzin będę w Sochaczewie. W którym jest szpitalu?
  -Madziu nie przyjeżdżaj. Damy sobie tutaj radę. Jeśli dowiem się czegoś to zadzwonię.
  -To ja powiadomię tatę. Powiem a pani teraz być sama.
  -Dziękuję ci Madziu. Do usłyszenia.
Szybko się rozłączyłam i wybrałam numer taty. Po kilku sygnałach odebrał. Opowiedziałam mu o Patryku i Zuzi. Powiedział, że jak najszybciej pojedzie do szpitala i będzie mnie informował na bieżąco o stanie mojej przyjaciółki. Karolina wzięła mnie do kuchni i próbowała wmusić we mnie przynajmniej trochę kolacji.
  -Mała nie wiem czy to odpowiedni moment, ale muszę ci do opowiedzieć.
  -No spoko, dawaj.
  -Jak byłam na praktykach i siedziałam na hali, usłyszałam przypadkiem rozmowę siatkarzy. Jeden z nich opowiadał jakąś historię. Mówił, że był wczoraj w Sturback’sie i wpadł na jakąś dziewczynę, a ta oblała go kawą- opowiadała podekscytowana, a ja myślałam co mam z tym wspólnego. W końcu uświadomiłam sobie, że chodziło o mnie.
  -A jak on się nazywa?
  -Piotrek. Piotrek…Nowakowski.
~*~
Jeden ze słabszych rozdziałów moim zdaniem, ale sami oceńcie w komentarzach :D:D 

środa, 27 lutego 2013

Epizod III



Karolina szybko przyszła i pomogła mi z zakupami.
  -Robimy spaghetti? – zapytała zdziwiona.
Ja tylko przytaknęłam głową, gdyż piłam już sok. Szybko wszystko rozpakowałyśmy i zaczęłyśmy przygotowywać kolację. Zajęło nam to około godziny. W trakcie opowiedziałam jej o mojej przygodzie. Później usiadłyśmy do stołu i zaczęłyśmy jeść.
  -Jutro już muszę iść na praktyki- powiedziała siostra ze smutną miną.
  -Ja bym się na twoim miejscu cieszył. Poznasz reprezentację.
  -No faktycznie. Ale ty będziesz siedziała w domu i się nudziła.
  -Mam wakacje. Będę odpoczywać. Zwiedzę jutro okolicę, a od października zaczynam studia.
  -Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że jesteś tu ze mną. Sama nie dałabym tu rady. Kochana jesteś.-po tych słowach przytuliła mnie.
  -Hehe. Siostra nie rozczulaj się tak.
  -No dobrze. Jedź szybko i idź spać, ja posprzątam.
Reszta posiłku minęła w spokoju. Szybko zjadłam i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam radio i zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy. Nie wiem kiedy, ale gdy spojrzałam na zegarek była 3:16. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawę. W drodze do pokoju zaszłam do siostry aby zobaczyć czy śpi. Nakryłam ją kocem i wróciłam do siebie. Położyłam się na chwilę na łóżku i zamknęłam oczy. Od razu przypomniał mi się uśmiech i oczy Piotrka. Znów zaczęłam się zastanawiać skąd go znam, ale nie mogłam sobie przypomnieć. Wstałam i kontynuowałam swoje rozpakowywanie. Szybko poszło. Około 5:15 położyłam się do łóżka. Od razu zasnęłam.
                                      ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Obudziły mnie zapachy dochodzące z kuchni. Spojrzałam na swojego IPhona, który leżał na szawce nocnej. Była 8:30. Spałam tylko 3 godziny. Powoli zeszłam z łóżka i poszłam pod prysznic. Szybko się umyłam i wysuszyłam włosy. Nałożyłam lekki makijaż. Ubrałam się w szorty i koszulkę. Na nogi założyłam japonki i ruszyłam w stronę kuchni.
  -Cześć siostra. Jak pierwsza noc w nowym miejscu?
  -Poszłam spać o 5 bo rozpakowywałam swoje rzeczy.
  -To odeśpisz sobie w środku dnia. A teraz jedź bo się namęczyłam, żeby zrobić ci to śniadanie.
  -A o której masz być w Spale?
  -O 10:00 mam się stawić u doktora Maronia.
  -To zbieraj się bo zostało ci 20 minut, a nie wypada spóźnić się pierwszego dnia.
Zaczęła się śmiać. Zebrała wszystkie potrzebne papiery i powiedziała:
  -Jak będę wracała to zrobię jakieś zakupy, a ty odpoczywaj.
  -Spoko. Postaram się. A teraz już uciekaj – przytuliła mnie i wyszła.
Zaczęłam chodzić po mieszkaniu i oglądać je. Wczoraj nie miałam na to czasu. Rozpakowałam resztę kartonów, które stały w kuchni i salonie i usiadłam przed telewizorem. Na TVP1 mówili coś o jakim wypadku i postanowiłam, że nie będę tego słuchać. Poszłam do swojego pokoju wzięłam swojego laptopa i odpaliłam go. Zuza była dostępna na Skypie. Od razu do niej zadzwoniłam.
  -Cześć Zuza.
  -Cześć. Kiedy przyjeżdżasz do Sochaczewa? Stęskniłam się za tobą.
  -Skarbie ale mnie nie ma raptem kilka dni.
  -Wiem ale nudno tu bez ciebie.
  -Oooo…
Po moim westchnieniu zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się bo nikogo tu nie znałam. Pożegnałam się i obiecałam oddzwonić później. Przestraszyłam się. Karolina miała wrócić dopiero wieczorem, a tata nie zapowiadał swojego przyjazdu. Spojrzałam przez wizjer i ujrzałam postać stojącą tyłem. To był mężczyzna. Przypominał mi kogoś. Otworzyłam drzwi.
  -Mogę w czymś pomóc? – zapytałam. Mężczyzna odwrócił się. Nie wierzyłam własnym oczom- co ty tu robisz? – zapytałam zaskoczona widokiem Patryka przed moimi drzwiami.
Skąd on wiedział gdzie mieszkam…?
~*~
Komentujcie, komentujcie :D:D 
Dziś znów trochę wcześniej, bo mam sporo nauki :D:D   

poniedziałek, 25 lutego 2013

Epizod II



Mieszkanie było duże i wyposażone w nowoczesne meble. Szybko zaczęłam biegać po mieszkaniu i szukać swojego pokoju. W końcu go znalazłam. Był ogromny. Marzenie każdego. Sypialnia była połączona z łazienką i moją własną garderobą. Za oknem duży balkon a na nim dwa leżaki.
  -Magda musisz to zobaczyć!- zawołała Karolina.
Pobiegłam do niej. Moim oczom ukazał się identyczny pokój jak mój, z garderobą, łazienką i balkonem.
  -No to tata się postarał-powiedziałam zadowolona.
  -Nie wiem jak mu się za to odwdzięczymy.
  -A ja mam pomysł.
Opowiedziałam mój plan siostrze ze szczegółami, a ona szybko się zgodziła. Poszłyśmy do samochodu po nasze walizki i pudełka. Zaczęłyśmy rozpakowywać się, gdy nagle usłyszałam kroki. W drzwiach stała Karolina
  -Madziu mogłabyś iść kupić coś na kolację i śniadanie, bo niedługo zamkną wszystkie sklepy.
  -A muszę? – zapytałam nie bardzo zadowolona z tego pomysłu. Zrobiłam minę kotka ze shreka ale ona i tak nic nie zdziałała.
  -Chcesz umrzeć z głodu?
  -No dobra niech ci będzie. A gdzie tu jest jakiś sklep?
  -Za rogiem widziałam Tesco. Weź ze sobą telefon, na wszelki wypadek.
Po tych słowach zaczęłyśmy się śmiać, bo gdy miałam 15 lat przeprowadziliśmy się. Tata kazał mi iść do sklepu. Miał być za rogiem. Doszłam do sklepu, zrobiłam zakupy, ale nie mogłam z niego wrócić.
  -Hahaha, bardzo śmieszne.
Przebrałam się w czarne rurki bo robiło się zimno. Do tego założyłam białą bokserkę i szarą bluzę z kapturem, a na nogi kochane zielone Vansy Do torebki wrzuciłam portfel, telefon i klucze, po czym krzyknęłam, że wychodzę i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam z klatki i zaczęłam rozglądać się za jakimś sklepem. Po około 3 minutach marszu przed siebie moim oczom ukazało się Tesco. Tak jak mówiła moja siostra, było za rogiem. Wzięłam koszyk i zaczęłam chodzić po sklepi. Pomyślałam, że na kolację zrobimy spaghetti. Może nie będzie tak dobre jak taty ale zawsze to jakaś kolacja. Szybko znalazłam potrzebne składniki. Wrzuciłam do koszyka i ruszyłam do kasy. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. W drodze powrotnej zaszłam do Starbucks’a, którego mijałam i kupiłam dwie kawy late na wynos. Gdy wychodziłam, ktoś bardzo zdezorientowany wpadł na mnie. Cała moja kawa wylądowała na jego spodniach dokładniej na ich górnej partii. Moim oczom ukazał się wysoki mężczyzna. Na oko mierzył chyba ze dwa metry. Bardzo się przestraszyłam
  -Przepraszam, przepraszam nie chciałam – powiedziałam zakłopotana.
  -Nic się nie stało. To moja wina. – po tych słowach spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami. Skądś go znałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć.
  -Mogę panu jakoś pomóc?
  -Piotrek jestem- i  podał mi swoją silną dłoń- nie musisz mi pomagać, to ja powinienem pomóc tobie.
  -Ja dam sobie radę. To nie ja mam mokre spodnie-i zaśmiałam się.
  -No to za to, że mam twoją kawę na swoich spodniach odprowadzę cię do domu.
  -Nie trzeba, dam sobie radę.
  -Trzeba, trzeba.
  -No dobrze.
Wyszliśmy z kawiarni i szliśmy w stronę mojego mieszkania. Nie mogłam sobie przypomnieć kim jest chłopak, który idzie obok mnie. Piotrek, Piotrek…
  -Coś się stało, że tak się zamyśliłaś? – zapytał zmartwiony.
  -Nie nic.
  -To Magdaleno, gdzie mieszkasz? – zapytał próbując robić przy tym poważną minę, co mu nie wyszło.
  -Tu za rogiem tego bloku. Jeszcze raz przepraszam za tę kawę. Nie zauważyłam cię.
  -No trudno mnie nie zauważyć. Przy moim wzroście. – I zaczęliśmy się śmiać. Szliśmy śmiejąc się z siebie nawzajem, aż w końcu doszliśmy do mojej klatki.
  -Już jesteśmy. Dziękuję za odprowadzenie i jeszcze raz przepraszam za kawę.
  -Nic się nie stało. Już to mówiłam. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze.
  -Ja też mam taką nadzieję. Pa.
Weszłam do klatki i pobiegłam na drugie piętro. Otworzyłam drzwi i krzyknęłam.
  -WRÓCIŁAM :)

~*~
Dziś dodaje wcześniej bo za 15 minut zaczyna się meczyk. Komu kibicujecie ?

Komentujcie moje wpisy :D:D
 


sobota, 23 lutego 2013

Epizod I



Po kilku minutach obudziłam się leżąc na podłodze. Na głowie miałam zimy okład. Kiedy poczułam się trochę lepiej poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa i weszłam na facebook’a.  Dodałam kilka zdjęć z ostatniej imprezy. Zobaczyłam, że Zuza jest dostępna na Skypie i od razu do niej zadzwoniłam. Opowiedziałam jej o praktykach Karoliny. Po pól godzinnej rozmowie usłyszałam, że tata woła mnie na kolację.  Pożegnałam się i zeszłam po schodach. W połowie drogi usłyszałam rozmowę taty i Karoliny.
  -A może chcesz zamieszkać w Katowicach z Magdą?
  -A mogłybyśmy?- zapytała zaskoczona.
-No pewnie, że tak. Kończy już szkołę. Do wakacji został już niecały miesiąc. Matura poszła jej wspaniale i mogłaby zacząć tam studia.
-Kiedyś mówiła, że chcę tam studiować. To może zapytamy ją przy kolacji?- zapytała siostra.
-Kogo i o co zapytacie?- weszłam do kuchni z wesołą miną.
 -Nikogo i o nic. Siadaj i jedź.-odpowiedziała siostra.

Posiłek jedliśmy w ciszy. Tata zrobił spaghetti, które było przepyszne. Ciszę przerwał on.
  -Madziu, rozmawialiśmy z Karoliną o tym, czy nie chciałabyś  z nią zamieszkać w Katowicach.
-Pewnie-szybko odpowiedziałam.
-Tylko wiesz, tam musiałabyś znaleźć sobie jakieś dobre studia-powiedziała Karolina.
-Spokojnie, damy radę-odpowiedziałam, po czym dodałam-to kiedy wyjeżdżamy?
-Ja zaczynam praktyki od 1 lipca, więc trzeba kilka dni wcześniej.
-Super. A teraz idę spać. Dziękuję za kolację.

Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju. Włączyłam telewizor i zaczęłam coś oglądać. Po niecałej godzinie zasnęłam.  

                                                 ~*~*~*~* ~*~*~*~* ~*~*~*~*~

Miesiąc minął bardzo szybko. Tata znalazł nam mieszkanie i kupił samochód. W końcu nadszedł dzień przeprowadzki. O 8 zadzwonił budzik. Chętnie wstałam i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Później ubrałam się w szorty i koszulkę bokserkę, a na nogi włożyłam moje kochane zielone Vansy. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam do kuchni. Na stole stały kanapki i sok. Obok leżała karteczka ,,To dla ciebie, a ja jestem u Kamili. Karolina”. Kamila była przyjaciółką mojej siostry. Po zjedzeniu kanapek poszłam do pokoju, w którym było bardzo pusto. Swoje walizki i kartony zaniosłam do samochodu. Gdy zanosiłam ostatni karton zobaczyłam, że idzie do mnie Zuza. Była zapłakana.
  -Co się stało?- zapytałam zaniepokojona.
  -Nie chcę, żebyś wyjeżdżała.
  -Spokojnie. Będziemy do siebie dzwonić. Jeśli będę miała chwilę to wpadnę. Chodź napijemy się soku.

Siedziałyśmy w kuchni i wspominałyśmy , gdy nagle do domu wpadła Karolina.
  -Mała, mała jeśli chcemy być dziś na miejscu to musimy niedługo wyjechać.
  -A nie poczekamy na tatę?
  -Tak poczekamy. Obiecałam mu to. – po tych słowach Zuza znów zaczęła płakać. Pocieszałam ją, ale nic to nie dawało.

Po kilkunastu minutach wrócił tata. Kupił nam coś do jedzenia na drogę. Karolina wpakowała swoje walizki do bagażnika i zaczęłyśmy się żegnać.
  -Macie do mnie dzwonić codziennie-powiedział tata.
  -Dobrze, dobrze - odpowiedziałyśmy równocześnie.

Z Zuzą pożegnałam się już wcześniej, więc wracanie do łez nie miało sensu. Wsiadłyśmy do auta, zapięłyśmy pasy i pomachałyśmy na do widzenia. Miałyśmy przed sobą około 300 kilometrów drogi, czyli jakieś 4 godziny jazdy minimum. PO drodze zajechałyśmy do Maka. Zjadłyśmy coś pożywnego i pojechałyśmy dalej. Po 4 godzinach byłyśmy już w Katowicach. Nasze mieszkanie było niedaleko Spodka, jakieś 15 minut drogi pieszo.  Okolica była bardzo przytulna. Szybko podeszłyśmy do klatki nr 3 i pobiegłyśmy schodami na 2 piętro, gdzie mieściło się nasze mieszkanie. Gdy stałyśmy przed drzwiami Karolina powiedziała:
  -No Madziu, zaczynamy nowe życie-po czym szybko przekręciła klucz i weszłyśmy do środka. 


~*~
Dziś swoje 25 urodziny kończy Michał Kubiak z tej okazji życzymy przyjmującemu zdrowia , braku kontuzji, miejsca w reprezentacji, szczęścia w życiu prywatnym :) 
 
 
Komentujcie, bo nie wiem czy wam się podoba, i czy mam dalej dodawać :D